Pewnego lutowego poranka przez formularz zamówienia biżuterii spłynęło na naszą skrzynkę mailową zapytanie, które mówiąc zupełnie szczerze: trochę nas zmieszało.

Fakt faktem przyjmujemy zapytania na pomysłową biżuterię, z najróżniejszymi kamieniami szlachetnymi. Ciekawe, niespotykane wzory to nasze hobby, ale zamówienie wykonania zawieszki w kształcie pistacji? Nie, to chyba nie jest poważna propozycja.

Nie mamy jednak w zwyczaju zakładania z góry, że coś jest skazane na porażkę. I po wymianie kilku maili wiedzieliśmy, że tym razem mamy do czynienia z klientem  zdecydowanym. Z panem Michałem.

Już w niecały tydzień od otrzymania pierwszego maila mieliśmy uzgodnione wszystkie szczegóły, pierwsza wpłata wpłynęła na nasze konto bankowe, a przed nami stało poważne zadanie: wyprawa do sklepu.
Zawieszka miała być w kształcie półotwartej pistacji. Zatem prototyp musiał mieć piękny kształt nie tylko z zewnątrz, ale także wewnątrz, a jednocześnie mierzyć 1,5 cm. Pewnie sądzicie, że wyszukanie takiego egzemplarza to pestka? Otóż wcale nie. Spróbujcie sami przy najbliższej okazji. Z pół kilograma pistacji wyłuskaliśmy tylko 2 takie sztuki!

Następnym krokiem było odlanie poszczególnych części pistacji w żółtym złocie. I tu natknęliśmy się na kolejny problem. Dotarł do nas gotowy odlew: kształtny, masywny, do złudzenia przypominający zwykłą pistację, ale ważący ponad dwa razy więcej niż szacunkowa masa, jaką podaliśmy p. Michałowi.

Uwierzcie nam, że konsekwencją tego byłaby różnica w cenie tak duża jak pomiędzy ceną za kilogram soczystych, pachnących truskawek pochodzących z pierwszych majowych zbiorów, a kosztem tych, które kupujemy pod koniec czerwca z postanowieniem, że w tym roku na pewno zrobimy z nich dżem.
W tym przypadku taka ponad dwukrotna różnica składałaby się z trzech cyfr, a nawet bardzo blisko czterech.
Dlatego orzeszek pistacji czym prędzej jeszcze raz powędrował do odlewni. Tym razem miał zostać wybrany w środku, aby maksymalnie zniwelować nadwyżkę wagi. Wrócił do nas. Uuuufff… tak samo piękny, ale o połowę lżejszy.

Obróbka, dopracowanie i wymuskanie zawieszki poszły już gładko i z szybkością światła.

Musimy wam się do czegoś przyznać. Jesteśmy ciekawscy. Interesują nas historie naszych klientów. Interesuje nas, z jakiego powodu wybierają takie, a nie inne projekty. Naprawdę jeszcze mocniej przykładamy się do pracy, kiedy wiemy, z jak wielkim bagażem emocjonalnym wiąże się dana rzecz. Ale historia jaką opowiedział nam p.Michał do takich właśnie należy.

Wieść o śmierci bliskiej osoby zawsze wiąże się z ogromnym smutkiem i żalem. Niby znamy tę prawdę starą, jak świat, że każdy, kto się urodził, musi także umrzeć. Niby wiemy o tym, że mnie, ciebie, czy naszych bliskich czeka ten sam los, jednak każdorazowo śmierć jest ciosem, po którym tak ciężko się podnieść.

P. Michał wiedząc o cierpieniu swojej żony po stracie Taty, postanowił sprezentować jej wyjątkowy prezent: zawieszkę-pistację, symbolizującą tę przekąskę, którą Tata wręcz uwielbiał i dostawał od wszystkich z każdej możliwej okazji.

Zawieszka stanowi nie tylko ozdobę, ale i pamiątkę po zmarłym. Spoglądanie na nią, na początku trudne, wywołujące smutek, teraz przynosi pociechę. Przywołuje wspomnienia wspólnie przeżytych lat, wspomnienia o wyjątkowej osobie, której pomocy, wsparcia i opieki, żona p. Michała doświadczała przez całe dzieciństwo i okres dojrzewania.

Pozwólcie, że zakończę słowami p. Michała:
– O śmierci bliskiej osoby nie da się zapomnieć. Niektórzy mogą pomyśleć, że taka pamiątka nie jest czymś odpowiednim z takiej okazji. Natomiast, według mnie, jest to tylko kwestia oceny sytuacji i podejścia do takiego tematu, który jest przecież nieunikniony.